poniedziałek, 20 czerwca 2011

Jakie auto do 15 tyś. zł?


Autorem artykułu jest Michał Malczyński


Wybór samochodu zwłaszcza tego pierwszego samochodu w życiu to wybór nie łatwy, zawsze trudno jest sprecyzować wymagania a gdy je sprecyzujemy to trudno także określić co jest najważniejsze co mało ważne a co bez znaczenia...
Najlepsze auto to oczywiście takie które jest tanie, dobrze wyposażone, komfortowe, nowe, ma bardzo dobre osiągi i pali bardzo mało... takich aut niestety nie ma. Zazwyczaj wśród aut za 15 000 zł musimy wybierać: albo auto proste, w miarę nowe do którego nie dopłacimy zbyt wiele, mające jednak nie wielkie wyposażenie i słabe osiągi lub samochód który ma dobre osiągi, dobre wyposażenie ale niestety duży przebieg, większy wiek i bardzo możliwe że będą potrzebne przy nim wieksze wydatki.
Po głębszym zastanowieniu wychodzi na to że kryterium wyboru auta po cenie zakupu nie jest dobrym kryterium. Wyobraźmy sobię dwie sytuacje, dwie osoby które jeżdża tyle samo w te same miejsca. Jedna osoba kupuje samochód za 15 000 zł i koszt eksploatacji tego auta przez pierwszy rok (razem z paliwem i ubezpieczeniem) wynosi 15 000 zł (czyli drugie tyle) a w drugim przypadku 5 000 zł. To są przykłady z życia wzięte. Wystarczy że w pierwszym przypadku ktoś kupi używanego Mercedesa z dużym silnikiem którego średnie spalanie będzie wynosić 13 litrów benzyny czyli po przejechaniu 15 000 km wyda na paliwo około 10 000 zł. A że używane mercedesy za 15 tyś zł nie są zazwyczaj nowe to trzeba będzie w nim zmienić opony za 3000 zł a 2000 zł będą stanowiły drobne naprawy i ubezpieczenie. Druga osoba zaś za te same pieniądze kupi mały samochód z silnikiem diesla który średnio spali 4,5 litra - na paliwo wyda więc około 3500 zł a resztę - 1500 zł na filtry i ubezpieczenie.
W obydwu przypadkach kupiono auto za tę samą kwotę. Czy jednak poniesiony wydatek w ciągu roku był taki sam? Nie. Dlatego moim zdaniem należałoby szukać aut których długoterminowe utrzymanie wraz z wymianą na nowszy podobny samochód będzie pochłaniało X pieniędzy miesięcznie. To tłumaczy dlaczego pytanie "jakie auto do 15 tyś złotych?" często padające na forach interntowych zawsze powoduje bardzo długie rozmowy i kłutnie użytkowników. Chyba że mamy konkretne wymagania dotyczące miesięcznych kosztów eksploatacji i klasy samochodu. Wtedy pytanie ma sens.
---
Zobacz także:
Jakie auto do 15 tys


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

piątek, 17 czerwca 2011

Jak postępować w przypadku kolizji i wypadku drogowego?


Autorem artykułu jest Tomasz Galicki


Kursy na prawo jazdy obejmują również edukację w zakresie zachowania się w razie kolizji, czy wypadku drogowego, jednak często jest tak, że zapominamy o podstawowych zasadach.
Przecież tego typu sytuacje nie zdarzają się często, to również dodatkowa dawka stresu, można więc o nich zapomnieć. Warto jednak co jakiś czas przypominać o tym, jak postępować.
Na początku dobrze będzie rozróżnić pojęcie kolizji od wypadku. O tej pierwszej możemy mówić wtedy, gdy uszkodzony został jedynie pojazd, a o wypadku, gdy oprócz pojazdu w zdarzeniu ucierpiały również osoby. Kolizja nie wymaga wzywania policji, natomiast wypadek zawsze. W przypadku kolizji drogowej należy usunąć pojazd z jezdni, jeśli tylko to możliwe, w przeciwnym razie ustaw trójkąt ostrzegawczy w odległości około 50 metrów w terenie zabudowanym i około 100-150, jeśli znajdujesz się na autostradzie albo drodze szybkiego ruchu. Jest to element obowiązkowy, dzięki któremu nadjeżdżające samochody będą wiedziały, że przed nimi ktoś ma problem i będą mogli bez problemu ominąć przeszkodzę. Warto też włączyć światła awaryjne, jeśli tylko są sprawne. Obie strony kolizji drogowej powinny ustalić, kto jest jej sprawcą. Aby nie było problemów z uzyskaniem odszkodowania, trzeba spisać odświadczenie, które będzie zawierało dane sprawcy i poszkodowanego, wraz z numerami polis oraz informacją o tym, jak do zdarzenia doszło. Plusem będzie z pewnością zrobienie zdjęć, które zostaną dołączone do wniosku o odszkodowanie. Jeśli trudno jest ustalić, kto jest sprawcą albo druga strona nie chce podać numeru polisy OC, lepiej jest wezwać policję, która problem postara się rozwiązać. Zgłaszanie szkody następuje najczęściej poprzez zatelefonowanie pod numer infolinii ubezpieczyciela albo zgłoszenie przez internet. W ciągu kilku dni powinien skontaktować się z nami rzeczoznawca, który oceni stan szkody i zdecyduje co należy wymienić i co naprawić. To my wybieramy warsztat, który szkodę oceni, dlatego dobrze, jeśli mamy zaufanego mechanika.
Jeśli w wyniku kolizji ktoś ucierpiał należy niezwłocznie wezwać pogotowie ratunkowe i policję. Pod żadnym pozorem nie należy również przestawiać w jakikolwiek sposób pojazdów. Również w tej sytuacji konieczne będzie ustawienie trójkątów ostrzegawczych w odpowiedniej odległości. W miarę swoich możliwości trzeba również udzielić poszkodowanym pomocy przedmedycznej, zanim pojawi się fachowa pomoc. Pamiętajmy, że udzielenie pierwszej pomocy jest naszym obowiązkiem, jeśli tego nie umiemy zawsze znajdzie się jakiś świadek zdarzenia, który będzie to potrafił.
W przypadku jakichkolwiek zdarzeń z udziałem pojazdów trzeba przede wszystkim zachować spokój i pamiętać o kilku ważnych kwestiach. Dzięki temu nie będzie mowy o niejasnościach, czy niezadowoleniu, które mogłoby wyniknąć z mało profesjonalnej obsługi ubezpieczyciela.
---
T.G.

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

czwartek, 16 czerwca 2011

Coraz bardziej popularne wypożyczalnie samochodów


Autorem artykułu jest Adam Kowalski


Dzisiejszy świat posiada wiele możliwości transportu na każde odległości. Samochody mają największe znaczenie w transporcie lokalnym, a na większe odległości popularniejsze są pociągi czy też samoloty. Aby jednak później na miejscu poruszać się swobodnie potrzebne są formy zajmujące się wynajmem samochodów.

Dzięki właśnie tym firmom zlokalizowanym w kluczowych punktach takich jak dworce kolejowe dużych miast czy też lotniska możliwe jest niezależne poruszanie się wypożyczonym autem z dala od swojego domu, garażu i samochodu. Wynajem aut nie jest usługą tanią lecz mimo to cieszy się bardzo dużym powodzeniem ponieważ przedsiębiorcy przyjeżdżający na spotkania biznesowe lubią się pokazać w ładnym samochodzie, a tylko takie udostępniają wypożyczalnie samochodów.

Czy tylko w takich sytuacjach firmy oferujące wynajem samochodów mają klientów? Nie – w największych ilościach piękne samochody wypożyczane są w soboty jako transport dla Pary Młodej – dlatego też każda wypożyczalnie samochodów musi w swojej ofercie posiadać poza ładnymi autami również coś szczególnego, wyjątkowego co sprawi, że każdy kto minie ten samochód będzie wiedział, że to właśnie w nim jedzie Para Młoda i to nie tylko dzięki obfitemu przystrojeniu. Na takie wynajmowanie samochodów jest najwięcej chętnych i zarobek też jest na tym największy dlatego firmy nie szczędzą pieniędzy na takie inwestycje.

Kiedy jeszcze samochody są wypożyczane? Kiedy czyjś prywatny samochód zawiedzie i musi się udać do warsztatu mechanicznego do naprawy na jakiś czas. Mimo tego, że coraz więcej porządnych warsztatów oferuje samochody zastępcze to przeważnie są to auta stare i niezbyt wygodne – dlatego ludzie przyzwyczajeni do komfortowej podróży samochodowej udadzą się do wypożyczalni po samochód, który bez zarzutu spełni wszystkie ich oczekiwania, aż do czasu naprawy swojego samochodu.
---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Trochę o motoryzacji, a trochę o kryzysie.


Autorem artykułu jest Radosław Małecki


Wiadomo, że firmy motoryzacyjne, jako przedsiębiorstwa obracające ogromnymi sumami są bardzo mocno związane z tym, co dzieje się w światowej gospodarce, w związku z tym bardzo silnie reagują na kryzysy.
Jakoś nie mogę pozbyć się myśli, że niemal wszyscy zarządzający wielkimi bankami inwestycyjnymi, a także największymi korporacjami produkcyjnymi to debile.
Dorzuciłbym do tego grona również członków rządów i współpracujących z nimi ekonomistów. Generalnie większą część światowej „wierchuszki” posądzam o to, że zamienili się mózgami ze sztuczną kością dla psa.
Bo zwróćmy uwagę na to, jak z zewnątrz wyglądały początki obecnego kryzysu. Była hossa, a potem – BUM! I wzięło się wszystko zawaliło! Tak po prostu! Banki ze stuletnią tradycją nie dostrzegły symptomów zbliżającej się katastrofy. Najwięksi producenci samochodów, też jakoś nie. A także FED, rząd USA i wielu innych.
No przepraszam bardzo! Problemy, które doprowadziły do tego wszystkiego były przez niektórych wskazywane już w latach 2002-2003.
Niektórzy biznesmeni sprzedawali wówczas nieruchomości, przenosili biznes do Chin, lub po prostu „keszowali” się i właśnie leżą na Kajmanach zastanawiając się, czy może by właśnie nie wrócić do gry.
O zagrożeniu wyzierającym z rynku nieruchomości w USA pisali na portalach internetowych specjaliści. Głównie młodzi.
Nawet (to mi się szczególnie podoba) astrologowie współpracujący z biznesmenami z londyńskiego City ostrzegali przed obecnym kryzysem już od dobrych kilku lat. Nie wierzysz w astrologię drogi Inwestorze? Ja też nie. To nie jest ważne. Ważne jest to, że ci panowie, którzy w nią wierzą, nie mieli już dawno „toksycznych” papierów i dzięki temu sączą drinki (razem ze wspomnianymi wyżej biznesmenami) na Kajmanach.
Ale oczywiście prezesi Lechman Brothers i innych tego typu instytucji nic nie wiedzieli... Bzdura! Doskonale się we wszystkim orientowali. Tylko jeszcze, „rzutem na taśmę”, upłynniali te swoje „egzotyczne instrumenty pochodne”, by zaraz po krachu móc sączyć kolorowe drinki (No zgadnijcie gdzie? Tak! Brawo! Macie rację!) na Kajmanach.
            FED na początku kryzysu podnosił ciągle stopy procentowe. O kurcze! Skoro to robili, to może rzeczywiście jeszcze nic nie kumali? To ich nie usprawiedliwia, a jedynie świadczy o tym, że mógłby tam równie dobrze pracować mój Labrador (bez obrazy piesku).
            Ford, który chyba najlepiej stoi z amerykańskich samochodziarzy, miał więcej szczęścia, niż rozumu. U nich sprawy potoczyły się tak, że musieli już wcześniej rozpocząć „program kryzysowy”. Tak więc, gdy ten nadszedł, mieli już wprawę. Ale gdyby nie to, to też by cieniutko śpiewali. Przez ostatnich kilkadziesiąt lat przyzwyczaili się, że całą korporację można utrzymywać ze sprzedaży jednego modelu. Ogromnego, jak średniej wielkości europejski dom z ogródkiem, pickupka Ford F150. Aż tu nagle przychodzi do salonu John i pyta: sorry, to nie wy robicie Priusa? Nie? To do widzenia!
I podobnie było w General Motors i Chryslerze. Tak swoją drogą, to gdyby nie John, to chyba do dziś by nie wiedzieli o kryzysie.
Co do GM, to patrząc na wnętrze ich Captiwy i zestawiając je z jej ceną, to cóż... Liczę, chłopcy, że będzie po Was. Naprawdę ciężko na to zapracowaliście.
            I żeby pozostać w tematach samochodowych, przedstawię jeszcze jednego speca od nadchodzących kryzysów. Jeremy Clarkson. Znacie? Tak, to ten z Top Gear. Napisał kiedyś, że gdy firmy wypuszczają obłędnie drogie limitowane wersje i tak już obłędnie drogich supersamochodów, to znak, że nadchodzi kryzys. Jakiś czas temu czytałem, że można kupić wersję Bugatti, bez kolorowego lakieru, przez co jest o „stoileśtam” kilo lżejsza.... Wobec tego kryzys był nieunikniony.
---
zapraszam na: http://www.motozagadka.blogspot.com/ oraz  na:http://www.radekmalecki.blogspot.com/
Radosław Małecki

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

wtorek, 14 czerwca 2011

Olej silnikowy – jak się dzieli i co mówią o oleju oznaczenia?


Autorem artykułu jest Marcin Basa


Opisuję tematykę olejów silnikowych przeznaczonych do silników diesla oraz benzynowych. Dowiecie się co mówią o oleju oznaczenia oraz dlaczego użytkowanie auta na krótkich trasach jest szkodliwe.
Oleje dzielimy na: Mineralne – np. 15W40; Półsyntetyczne – np. 10W40; Syntetyczne – np. 5W40, 0W40. Generalnie jeśli przed literą W jest liczba 15 lub 20 to jest to olej mineralny, jeśli jest liczba 10 to jest to olej półsyntetyczny, natomiast jeśli jest 5 lub 0 to jest to olej syntetyczny. Należy o tym pamiętać gdy musimy dolać oleju do silnika, nie można mieszać ze sobą np. oleju mineralnego i syntetycznego ponieważ w silniku zrobi się masło i dojdzie do zatkania kanałów olejowych. A jeśli kanały olejowe będą zatkane to nie będzie smarowania i dojdzie do zatarcia silnika.
Ze względu na przeznaczenie olej można podzielić na taki który jest przeznaczony do silnika benzynowego i taki który jest przeznaczony do silnika diesla. Obecna technologia pozwala jednak na produkcję oleju który jest przeznaczony zarówno do benzyny i diesla więc te podziały zanikają.
Dawniej oleje jeszcze były dzielone na zimowe i letnie, obecnie mamy już oleje wielosezonowe.
Rozszyfrujemy teraz oznaczenia które są na etykiecie np. 15W40. Otóż im niższa jest ta pierwsza liczba (przed literką W) tym olej jest lepszy tzn. ma lepsze właściwości w niskiej temperaturze. Czyli 10W 40 będzie miał lepsze właściwości w niskiej temperaturze niż 15 W40. Z kolei liczba za literką W oznacza właściwości oleju w wysokiej temperaturze i tutaj z kolei im liczba będzie wyższa tym olej będzie miał lepsze właściwości pracy w wysokiej temperaturze. Czyli 15 W40 będzie lepszy do silnika pracującego w wysokiej temperaturze niż 15 W30. Sama literka W oznacza zimę (z ang. Winter). Jeśli spotkamy się z olejem który miałby oznaczenie 10W to jest to olej wyłącznie zimowy i w okresie letnim silnik nie może na nim pracować. Jeśli za literką W jest cyfra to jest to olej wielosezonowy. Obecnie w sprzedaży mamy praktycznie tylko oleje wielosezonowe, Oleje sezonowe które były przeznaczone osobno na zimę i osobno na lato były stosowane dawno temu. Tak więc na tym prostym przykładzie wiemy już że im niższa jest pierwsza liczba i im wyższa jest ta druga (za literką W) tym olej jest lepszy. Jednak nie należy zapominać o tym że należy przestrzegać zaleceń producenta i nie zalewać silnika do którego jest zalecany olej mineralny (15 W40) olejem syntetycznym (5 W40) ponieważ zniszczymy silnik. Olejem mineralnym są zalane starsze konstrukcje które nie są przystosowane do pracy na oleju syntetycznym. Szczególnie dotyczy to uszczelnienia silnika gdyż olej mineralny jest gęstszy niż syntetyk więc dojdzie do rozszczelnienia silnika. Poza tym film olejowy nie będzie dobrze utrzymywany na gładzi cylindra i dojdzie do szybszego zużycia pierścieni tłokowych. To jeszcze nie wszystko, olej syntetyczny ma właściwości myjące silnika natomiast mineralny nie. W silniku który jest przez dłuższy czas zalany olejem mineralnym zbiera się czarny osad na tłokach i w górnej części cylindrów (tzw. nagar). Jeśli silnik będzie pracował cały czas na oleju mineralnym to nic się nie stanie – osad który tam jest będzie się utrzymywał. Natomiast jeśli taki silnik zostanie zalany olejem syntetycznym to ten osad zacznie pękać i wpadnie prosto na tłoki oraz do oleju. Jest to twardy osad więc w efekcie dojdzie to porysowania gładzi cylindrów a tym samym ich zniszczenia, uszkodzenia pierścieni tłokowych, tłoków panewek wału a więc silnik nadaję sie do kapitalnego remontu lub do wyrzucenia.
Inne oznaczenia które możecie znaleźć na etykiecie z olejem silnikowym to klasa lepkości np. API/ACEA SL/CF. API to normy europejskie, natomiast ACEA – amerykańskie. Zajmiemy się oznaczeniami europejskimi które są opisywane przykładowo API CD 15W40, SJ/CF 10W40 itd. Pierwszy przykład API CD 15W40 mówi nam że jest to olej mineralny (15W40) przeznaczony tylko do silnika diesla (litera ,,C'' oznacza że olej jest przeznaczony tylko do silnika o zapłonie samoczynnym - czyli do diesla i turbodiesla), natomiast litera ,,D'' to klasa jakościowa oleju. Im litera jest dalej w alfabecie tym olej jest lepszy, czyli np. CD będzie lepszy niż CC. Drugi przykład SJ/CF 10W40 mówi nam że jest to olej półsyntetyczny i jest przeznaczony zarówno do silnika diesla jak i do silnika benzynowego (litera ,,S'' oznacza że olej jest przeznaczony do silnika benzynowego). Natomiast następna litera po ,,S'' i ,,C'' to oczywiście klasa oleju.
Są dostępne również olej które są przeznaczone do silników które wykonują lekką lub ciężką pracę. Silnik w aucie osobowym oczywiście wykonuje lekką pracę w przeciwieństwie do silnika który jest zamontowany np. w aucie dostawczym, czy ciężarowym. Dlatego też możecie spotkać taki olej: Diesel 5W40, lub po prostu 5W40. Jeden i drugi to olej syntetyczny, i oba mogą być stosowane zarówno do silnika benzynowego jak i diesla, mimo że na jednym z nich jest napisane ,,Diesel'' (nawet na tym z napisem ,,Diesel'' znajdziecie z tyłu oznaczenie np. SM/CF mówiące o jego przeznaczeniu). Generalnie jednak silniki diesla lepiej jest zalać olejem z napisem ,,Diesel'' ponieważ jest to olej który lepiej znosi pracę silnika w trudnych i ciężkich warunkach.
Jeszcze inna sprawa to normy producenta na które trzeba zwracać uwagę. Przykład to normy VW 505.01; 506.01 i 507.00. Jeśli olej spełnia tą ostatnią normę to oczywiście spełnia też dwie poprzednie normy które są starsze. Silnik diesla Audi/VW w którym zastosowano pompowtryskiwacze musi być zalany olejem spełniającym określoną normę. A nie każdy olej syntetyczny spełnia te normy dlatego trzeba zwrócić na to uwagę. Na rynku jest dostępnych wiele rodzajów olejów syntetycznych które mają różne nazwy nadane przez producentów. Możecie się spotkać z produktami na których jest napisane: 5W40 Diesel które mimo tego że są produkowany przez tego samego producenta mają różne nazwy i są inaczej opakowane. I te oleje wbrew pozorom nie różnią się tylko nazwą. Dlatego że jeden z nich to olej specjalny i spełnia wyższe normy niż ten drugi. I w efekcie jeden z tych olejów może być przeznaczony do silników zasilanych przez pompowtryski a drugi nie mimo że pisze na nim 5W40 Diesel. Dlatego trzeba przeczytać uważnie jakie normy spełnia olej. Jeśli silnik który jest zasilany przez pompowtryskiwacze zostanie zalany niewłaściwym olejem do dojdzie do ich uszkodzenia i sporych wydatków na naprawę.
Co do samochodów z silnikami benzynowymi to można spotkać na rynku oleje które są przeznaczone do samochodów zasilanych gazem LPG. Jeśli macie auto zasilane gazem to możecie kupić takie olej ale nie musicie. Możecie spokojnie jeździć na dotychczasowym oleju i też będzie dobrze.
Jeśli jeździcie samochodem z silnikiem benzynowym (wszystko jedno czy zasilanym gazem czy nie) na krótkich trasach gdzie nie zdąży wam się rozgrzać silnik to musicie częściej zmieniać olej. Dzieje się tak dlatego że w takim silniku osadza się wilgoć - czyli woda, która następnie miesza się z olejem i znacznie pogarsza jego właściwości (w dieslu ten problem nie występuje). Na dłuższych trasach gdzie silnik się nagrzewa woda odparowuje i nic złego się nie dzieje. Jeśli jeździcie co dzień do pracy na niewielkim odcinku (np. 5 – 10 km) i przejedziecie w ten sposób 5 tys. km a następnie wybierzecie się w daleką podróż po Europie to nawet jeśli macie nowy samochód z przebiegiem 5 tys. km lepiej zmieńcie olej. Jeśli tego nie zrobicie i przejedziecie następne 5 tys. km na dalekiej trasie to po przebiegu 10 000 km silnik będzie się nadawał do remontu!
W przypadku nowych samochodów z silnikiem diesla wyposażonych w filtr cząstek stałych również szkodliwe jest użytkowanie samochodu na krótkich trasach. Może w ten sposób dojść do przedwczesnego zużycie tego filtra dlatego który nie jest tani. I tutaj również przyczyną jest temperatura, a dokładniej mówiąc niedogrzanie filtra. Podczas pracy w takim filtrze osadzają się cząstki stałe – czyli sadza. Gdy jeździmy na dłuższej trasie takim autem to filtr zdąży się nagrzać a sadza która tam się osiądzie zdąży się wypalić. Jeśli takim autem jeździmy na krótkich trasach to sadza będzie się osadzać, ale z powodu niedogrzania te cząstki nie ulegną spaleniu. Więc dochodzi do sytuacji w której sadzy jest coraz więcej i w końcu filtr się zapycha i awaria gotowa. Czasami pomaga czyszczenie ale nie w każdym przypadku. Jeśli macie nowe auto z silnikiem diesla wyposażone w taki filtr i jeździcie na krótkich trasach to od czasu do czasu musicie pojechać gdzieś dalej aby filtr wypalił sadze i zdążył się sam oczyścić.
---
Marcin Basa
Zapraszam na:
http://mojeaudia419tdi.blogspot.com

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Prawo jazdy zza granicy


Autorem artykułu jest Hubert Pieszak


Prawo jazdy zdobyte za granicą nie zawsze uznawane jest na terytorium Polski. Kiedy zatem będziemy zdawali egzamin od nowa, a kiedy wystarczy złożenie wniosku?
Spokojnie - w większości przypadków wystarczy złożenie odpowiednich dokumentów w wydziale komunikacji. W najgorszym wypadku urząd poprosi nas dodatkowo o zaliczenie egzaminu teoretycznego ze znajomości przepisów.
Zapamiętaj: Osoby posiadające zagraniczne prawa jazdy, zdobyte w krajach należących do Unii Europejskiej, Konfederacji Szwajcarskiej lub będących członkami Europejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu nie mają obowiązku wymiany dokumentów na polskie odpowiedniki. Wszyscy inni muszą tego dokonać, jeśli ich stały lub czasowy pobyt w Polsce przekroczy 6 miesięcy. Osoby znajdujące się w pierwszej sytuacji nie muszą wymieniać "unijnego" prawa jazdy. Jest to konieczne tylko wtedy, gdy zmieniają adres. W takim wypadku muszą udokumentować pobyt w Polsce przez minimum 185 dni.
Osoby, które zdobyły prawo jazdy w krajach UE, Konfederacji Szwajcarskiej lub EFTA, wymienią dokument w prosty sposób. Wystarczy w wydziale komunikacji złożyć wniosek, kserokopię zagranicznego prawa jazdy, fotografię (3,5 x 4,5) i dowód uiszczenia opłaty w kwocie 84,50 zł.
Jeśli prawo jazdy zdobyliśmy w innym kraju, który podpisał konwencję wiedeńską o ruchu drogowym, wymiana wygląda podobnie. Do wyżej wymienionych dokumentów należy dołączyć tłumaczenie dokumentu sporządzone przez tłumacza przysięgłego lub poświadczone w konsulacie Rzeczypospolitej Polskiej.
Najgorsza sytuacja dotyczy osób, które uprawnienia zdobyły w kraju, który nie ratyfikował konwencji wiedeńskiej o ruchu drogowym. Aby mogły legalnie poruszać się po naszych drogach, muszą posiadać międzynarodowe prawo jazdy. Dodatkowo przed wymianą dokumentu na polski odpowiednik, muszą zdać część teoretyczną egzaminu na prawo jazdy. W tej sytuacji wniosek składamy w wojewódzkim ośrodku ruchu drogowego.
---
Hubert Pieszak
Blog:
http://worldofbeautywoman.blogspot.com/

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Idealny samochód na nasze drogi


Autorem artykułu jest Krzysztof Borowik


Podróżując po polskich drogach wielu się przekonało, że jazda po nich zwykłym miejskim autem, nijak się ma do warunków panujących na naszych rodzimych drogach. Zatem może trzeba pomyśleć na zmianą typu samochodu?

Nie trzeba nikomu wyjaśniać i tłumaczyć jaki jest stan naszych polskich dróg. Oczywiście są one w fatalnym stanie, dziury, koleiny to chleb powszedni. Za taki stan rzeczy odpowiada nie tylko nieudolność naszego rządu, który buduje autostrady i drogi maj_art1117_26062009_1_s_mw żółwim tempie, ale i też klimat. Niestety dla dróg tworzonych w przestarzałej technologii, takie czynniki jak; na zmianę mróz i odwilż, są rzeczą destrukcyjną. Widać to po zimie, gdzie pojawiają się dziury nie wiadomo skąd.
Jazda po takiej jezdni jest nie tylko niebezpieczna dla człowieka ale i dla naszego auta. Już wielu kierowców przekonało się czym kończy się najechaniem kołem na taką dziurę. Zatem „kapcie” i uszkodzone zawieszenie to normalka. Ale nawet jak uda się wyminąć wszystkie większe dziury, to i tak zawieszenie w zwykłych autach osobowych zużywa się na polskich drogach bardzo szybko. Częsta wymiana amortyzatorów i innych elementów układu zawieszenia są jednym z najczęstszych powodów odwiedzania serwisów samochodowych.
Dlatego najbardziej rozsądnym i bezpiecznym rozwiązaniem jest zakup samochodu terenowego. Oczywiście nie musi to być auto stricte terenowe, ale np. popularne teraz vany. Samochód z większymi kołami i o większym prześwicie i dodatkowo z napędem na cztery koła, daje nam większe bezpieczeństwo i mniejszą awaryjność układu zawieszenia, nie mówiąc już o lepszym komforcie jazdy. Poza tym taki wóz sprawdza się także w warunkach zimowych, zatem nie będzie większego problemu z poruszaniem się po zaśnieżonych i śliskich ulicach rankiem. Auta z napędem na cztery koła są idealne także dla ludzi mieszkających poza miastem, lub takich co lubia co jakiś czas wyjechać z rodziną na piknik do lasu. Oczywiście takie samochody z racjii swoich gabarytów palą więcej paliwa, ale w przypadku małego auta terenowego lub vana, nie jest to bardzo duża różnica, a korzyści są spore.  Na rynku jest sporo ciekawych niedużych samochodów z napędem na cztery koła takich jak; Toyota Rav 4,  Suzuki Vitara czy Honda CRV, lub chociażby vany, które są produkowane niemal przez każdą markę. Więc warto się rozejrzeć i dokonać słusznego wyboru, który ułatwi nam poruszanie się po "krętych" polskich drogach.
---
amortyzator GL

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Dbajmy o nasze samochody - to także bezpieczeństwo


Autorem artykułu jest Joanna Dębiec


Pod pojęciem dbania o nasze autko często rozumujemy wyłącznie jego czystość, a to niestety nie wszystko. Fakt, że czyste i pachnące wnętrze, błyszczący lakier czy lśniące koła, należące do estetyki, są czymś przyjemnym z punktu widzenia kierowcy, lecz dbanie o samochód ma jeszcze inne ważne wartości

Dbajmy o nasze samochody - to także bezpieczeństwo.
Wielu kierowców bagatelizuje sobie np. stan zawieszenia, opon czy stan bieżący płynów. Zależy mi na tym aby sprawdzać stan, w jakim znajdują się bardzo ważne dla bezpieczeństwa elementy w naszym samochodzie.
Zacznę od opon, ten nieodzowny element każdego pojazdu jest bardzo ważny dla bezpieczeństwa. Zwracajmy uwagę na to aby poruszać się z odpowiednimi oponami w odpowiednich warunkach na drodze, tu mianowicie mam na myśli sezon zimowy i letni. W sezonie letnim, wiadomo, poruszamy się na oponach letnich, w zimie na oponach zimowych, można skorzystać z wielosezonowych opon, wtedy możemy uniknąć większych kosztów związanych z posiadaniem dwóch kompletów opon jak i dwukrotnej wymiany w roku. Ja osobiście przetestowałem obie opcje i polecam jak najbardziej posiadanie obu kompletów opon - zimowych i letnich.
Zimówki są o wiele miększe i tak stworzone, by lepiej nam było poruszać się w zimowych warunkach, przy niższych temperaturach, na lód niestety nie ma mocnych, to wiemy. Zwracajmy uwagę na głębokość bieżnika!! Na śniegu czy chlapie, opona zimowa ze znikomym bieżnikiem nie da nam pełnej satysfakcji z poruszania się, sama jej nazwa "zimowa" to nie wszystko, dbajmy o to by bieżnika było na niej jak najwięcej.
Regularna wymiana opon przed i po danym sezonem wpływa zarówno na swobodę i bezpieczeństwo jaki na mniejsze zużycie danego rodzaju, bo jeżdżąc na oponach letnich zimą bardziej je zużywamy i nie mamy tej przyczepności jak w przypadku zimowej.
Opony letnie też muszą mieć jak najwięcej bieżnika bo o to chodzi, odpowiedzialny on jest między innymi za przyczepność do drogi, lepsze odprowadzanie np. wody. Przyczepność to nic innego jak, krótsza droga hamowania, stabilność na torze jazdy, pewne pokonywanie zakrętów itd. Opona letnia jest twardsza od zimowej dla tego, że w sezonie letnim jest bardziej narażona na twardsze podłoże i wyższe temperatury. Wszystko też zależy od marki, każda firma produkuje opony z innych mieszanek, komponentów.
Przed każdą wymiana sprawdźmy czy nie są popękane, ponacinane, czy nie mają tzw. guzów (bąbli).
To wszystko nasze bezpieczeństwo i daje nam komfort jazdy a także pewność prowadzenia.
Zawieszenie jest złożonymi elementami naszych pojazdów i również spełnia ważne zadania, dla tego warto o nie dbać. Stan zawieszenia przyczynia się do bezpieczeństwa tak samo jak opony (przyczepność, krótsza droga hamowania), a bezpieczeństwo to nasz komfort. Jeżeli jadąc po nierównej drodze nie wydobywają się jakieś stuki, pukania, auto nie ma luzów w kierownicy i prowadzi się pewnie, to wstępnie można określić, że nie jest źle z naszym zawieszeniem ale to nie jest pełna i dokładna diagnoza. Może być tak, że jakiś element np. tuleja gumowa nie jest zerwana i wygląda dobrze, a jest powygniatana jak sprężyny w tapczanie, wtedy nie spełnia swojego zadania i trzeba ją wymienić z uwagi na zużycie się gumy. Polecam również dwa razy do roku sprawdzać stan w jakim się znajduje nasze zawieszenie, możemy skorzystać przy okazji wymiany opon (zima/lato) bezpośrednio u wulkanizatora, z reguły jakieś pojęcie mają ci Panowie. Jeśli sami nie potrafimy, skorzystajmy z usług warsztatów trudniących się taką diagnozą lub naprawą (koszt około 50-100zł). Uważam, że to nie dużo w skali roku, biorąc pod uwagę bezpieczeństwo.
Płyn hamulcowy, kolejny punkt w dbaniu o bezpieczeństwo. Rzadko kto pilnuje tego w jakim stanie mamy płyn hamulcowy, nie liczy się tylko poziom jaki mamy. Poziom jest ważny ale to nie wszystko. Płyn w układzie jak i tarcze czy klocki hamulcowe odpowiedzialne są za działanie naszych hamulców. Wszystkie te elementy narażone są na bardzo wysokie temperatury w jakich pracują. Klocki wymieniamy w miarę regularnie bo nas do tego zmuszają, rzadziej tarcze a płyn jeszcze rzadziej. To błąd, płyn przegrzewa się i starzeje, wtedy traci na swojej wartości i osłabia swoje działanie. Zarówno klocki, tak i płyn też wymieniajmy. Płyn  to też nie duże koszty. Przy remontach układu hamulcowego starajmy się wymieniać tarcze i klocki pochodzących od jednego producenta, tej samej firmy. Przyczynia się to do wolniejszego zużycia i lepszego współdziałania podzespołów.
Widoczność też wpływa na bezpieczeństwo, również polecam, przy wymianie opon zima - lato, minimum dwa razy do roku wymienić chociaż gumki wycieraczek naszych szyb. W zimie sól sypana na drogi i lód na szybach niszczy gumki w piórach wycieraczek, które pracują dla nas częściej podczas opadów i zabrudzonej czy mokrej nawierzchni.
Płyn w układzie chłodzenia to temat już powszechnie znany, zalecam sprawdzenie przed zimą, do jakiej minusowej temperatury posiadamy już zalany płyn jeżeli nie mamy ochoty go wymieniać. Wiadomo, że polecam wymianę chociaż raz w roku, właśnie przed zimą.    
---
www. naszsamochod.blogspot.com

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl